środa, 17 kwietnia 2013

Wróżka Zębuszka


Czuję, że moje dziecko znika. Rozpływa się się każdego dnia, a na jego miejscu pojawia się duży człowiek. Taki dla którego kochanie mnie nie będzie oczywistością, jak ciepłe mleko w nocy, ale wypracowanym kompromisem, wspólnym śmiechem i rozmowami.

Córka traci zęby. W nocy przychodzi wróżka zębuszka a mi chce się płakać jaka ona duża. Czuję, że coś dziecięcego i miękkiego z tymi zębami odchodzi. I muszę na to pozwolić. I patrze jak grając kurki trzy chce być jak Lindsey Straling.




A tymczasem młoda za kilka tygodni ma komunię. I dochodzę do wniosku, że jeżeli ktoś jest winien tego całego zamieszania i presji komunijnych imprez -prezentów- przygotowań to sami rodzice. To ich dopada jakiś amok. Po co? Ktoś nie wierzy, po co posyła. Ktoś wierzy to wie, że to nei ejst najważniejsze. U nas w parafii spotkania raz na miesiąc porządnie prowadzone i tylko jak zaczyna się wśród rodziców dyskusja o kwiatkach/albach/pierdołach to mam ochotę wyjść z siebie.

Z dialogów przedkomunijnych w domu
- E, a jakiś prezent byś chciała?
- 5 część Baśnioboru.
- Eeeee ( tytuł owego piątego tomu „ Klucze do więzienia demonów”) 
Chyba zestaw zegarek i rower był bardziej tradycyjny. 

0 komentarze:

Prześlij komentarz