Pyrkon, Pyrkon i po Pyrkonie.
Impreza na ponad 10 tyś osób, więc minus taki, że trudno było spotkać wszystkich znajomych, którzy byli. Miałam dwie prelekcje i panel. Pierwsza prelekcja „ Od wilka do wilkołaka, między strachem a wolnością” wyszła mam wrażanie nie tak źle. Przyznam że dość dużo się przygotowywałam i bardzo bardzo denerwowałam, zwłaszcza jak zobaczyłam na sali trzy razy tyle osób ile przewidywałam. Okropnie się boję wystąpień publicznych, ale samo szperanie po mitach, baśniach i przygotowywanie tematu jest strasznie fajnie. Więc prawdopodobnie na kolejne konwenty też wyskoczę z prelekcjami. Pewnie coś o Dybukach, Golemach lub motywach Baby Jagi. (-;
Potem miałam panel czyli trzech pisarzy znanych i cenionych ( Końtoch, Orbitowski, Darda) oraz ja odpowiadało na pytania. Tu było gorzej, bo pytania dotyczyły horrorów i literatury grozy, której ja nie znam i nie czytam.
Ogólnie czułam się jak garncarz któremu ktoś zadaje pytanie;
- Jakie łuki wykonujesz najchętniej?
- Ale ja nie wykonuje łuków tylko lepię garnki.
- Kolejne pytanie, jakich cięciw używasz najczyściej
- Żadnych, gdyż lepię garnki.
- Ach, a może opowiesz nam jakie strzały polecasz?
- Nie polecam żadnych gdyż naprawdę tylko lepię garnki.
A wyglądało to tak:
Śmierciowsko nie jest literaturą grozy. Nie czytam z małymi wyjątkami współczesnych horrorów. A Masterton kojarzy mi się jedynie z kiepskiemu poradnikami o seksie. Hough.
W niedzielę miałam ostaną prelekcję o dzieciach w fandomie. Dużo luźniej, mniej przygotowywania się i nerwów i też chyba wyszło nieźle.
Jedyne minusy to koszmarne mrozy i Mikołaj, który bardzo polubił konwent ale zupełnie nie od strony która nam się podobała. Chciał po czterdzieści razy robić pipip na bramkach i ogólnie nie było łatwo. Ale za to dojrzałam do decyzji o odstawianiu go od cyca. Tylko w dzień bo w nocy dalej dostaje mleka. Na razie drugi dzień okupuje to drugiem dniem histerii o wszystko. Łatwo nie jest, ale jakoś damy rade.
Przy okazji na Pyrkonie było kilka ważnych rozmów i dowiedziałam się jak dalece może sięgać podłość ludzka. Szczegółów tu nie podam, bo sytuacja nie dotyczy bezpośrednio mnie. Może rzeczywiście jestem starsze pokolenie, ale pewnych rzeczy się za moich czasów nie robiło. Historię, którą usłyszałam od znajomej nastolatki (-; przeszło moje poczucie pojmowania. Nie wiedziałam że można sięgnąć takiego bagna i dna. I to wszystko młodzi, kształcący się, piękni i inteligentni. Ohyda.
Obecna temperatura sprawia, że jestem permanentnie chora; jak nie spojówki to zatoki i ogólnie mój mózg hibernuje. Spadek odporności, anemia i ogólnie zaczynam przypominać zombie. Nie mogę się skupić na czytaniu, ani na pisaniu. A czytać mam co.
Skończyłam jakiś czas demu Drooda Dana Simmona. Dawno nei czytałam tak dobrej książki. Z jednej strony bardzo mocno osadzona w realnym Świecie Anglii XIX wieku, we wszystkich szczegółach tamtego życia, w relacjach pomiędzy Charlesem Dickensem a Wilkie Colinsem. A z drugiej absolutnie hipnotyczna, narkotyczna jazda w dół chorej podświadomości, koszmarów, londyńskiego pod-miasta i laudanum. Kto kłamie, kto mówi prawdę, co jest opowieścią fikcją pisarską a co koszmarem narkotycznym? Do tego Simmonowi udało się wykreować bohatera z krwi i kości,a przy tym takiego sukinsyna, że ciarki przechodzą. Cudo.
A teraz czekają na mnie
Dan Abnett Xenos ( bo służba Imperatorowi zobowiązuje, chociaż tłumaczenie nie należy to wybitnych)Ostatni świadkowie.
Utwory solowe na głos dziecięcy - Swietłana Aleksijewicz - Reportaż o dzieciach które przeżyły koszmar wojny ojczyźnianej, podejrzewam, że nie będzie łatwo ani miło.
Agniezka Hałas - Po stronie Mroku - przywiezione z Prkonu
A jak zaraz nie będzie cieplej, a ja nie będę zdrowsza to mniej szybo coś trafi. Wiosny, pomidorów i więcej czerwonych krwinek sobie życzę. O!

2 komentarze:
Przeczytałam Śmierciowisko i dziw, że dopiero pod koniec zdałam sobie sprawę z drugiego dna i że należało czytać podwójnie. Kiedy sobie to uzmysłowiłam, polubiłam ksiażkę jeszcze bardziej. Od razu chciałam sobie wszystko przypomnieć i otworzyłam Biegnącą z wilkami.
Jesteś czarodziejką!
Autor się rumieni i bardzo się cieszę że się podobało (-;
Prześlij komentarz