czwartek, 9 sierpnia 2012

A u wombata. Książko, rpgowo, wyjazdowo.

Tak w telegraficznym skrócie. Nic ciekawego.

Rozdziewiczono mnie RPG-owo. Prowadziłam pierwszą w życiu sesję. Cthulu, XIX wiek, Gdańsk i okolice. Oceniam się na 3+ Może niech się gracze wypowiedzą tak czytają bloga. Scenariusz niezły, prowadzenie myślę, że poprawne, ale pod koniec za bardzo leciałam z akcją chcą skończyć w jeden raz, dałam graczom podpowiedzi i klimat szlag trafiał. Ogólnie wnioski wyciągnęłam i chce to jeszcze raz poprowadzić na Flambergu.

A rpgowo mamy zacząć od września od nowa kampanię przez skypa w dość nietypowym składzie. Strzeżcie się! Imperator wzywa!

Jak ktoś jeszcze nie wie, to moje opowiadanie znalazło się w darmowej antologii „Strzeż się Potwora”. dużo fajnych tekstów i pdf tylko za grosik. Polecam. Do ciągnięcia tu

.

Moje wydawnictwo zdaje się być szczere, ale jest irytujące. Wysłanie papieru zajmuje im miesiąc, dokumenty im giną. Nie wiem jak oni chcą to na jesień wydać. Na gwiazdkę. Może. Na razie mruczę pod nosem na nutę Kazika „ mój wydawca jest niepozbierany”. No i pisze. Wen mnie chwycił za łeb, ale zamiast pisać ciąg dalszy Śmierciowiska grzecznie jak obiecałam piszę na nowo Lustra. Bez starych błędów konstrukcyjnych.

Muzycznie kot znalazł mi mega niszczącą wersję Don Giovanniego. w kawałkach na jutubie. Ktoś ma całość? ( Bo nie widziałam sceny z duchem Koamndora). Z tego co widziałam to DG jako zmęczony życiem intelektualista, który am już dość tych bab, które go męczą i chce świętego spokoju. Jest tu tak nieporadny i „przytul-mnie-do-serca-bo-zdycham” że jest to pierwsza scena gdzie ja bym się nabrała na jego Dar la mano. Samotny biedak w świecie ladacznic i szmat. Chlip.



Natalisowi skończyłam czytać I część Władcy Pierścieni. Wszedł świetnie. Nat jest absolutną fanką elfów, Legolasa, Galadrii i Arweny. ( Nat mi się wcina właśnie, że lubi Eldarów, bo Elfy to do mleka szczają). Chyba znalazł swój świat. Piękny, doskonały i odpowiednio patetyczny. A teraz dla odpoczynku czytamy Harrego Pottera i Kamień Filozoficzny. Zupełnie inaczej patrzy się na tą książkę oczami dziecka. Myślę, że gdybym ją czytała jako dziecko to by mnie łupnęła mocno. Szczególnie wątek dziecka, które wszędzie w domu, w szkole, czuje się jak z innej planety. I marzy, żeby ktoś je zabrał, do domu, do świata czarodziejów, gdzieś gdzie pasuje. Myślę, że gdzieś w tym tkwi sukces tej książki. I żałuję, że nie przeczytałam jej mając jedenaście lat. Myślę, że czekałabym całe noce na sowę w Hogwartu. Natalia jest oczywiście w Grfiindorze i potrafi pokonać Voldemota ( brat bliźniak Voldemorta, sto razy straszniejszy! Ale ma strzały od Legolasa i go załatwi.).

A ja mam czytelniczy dylemat. Co sadzić o Zafonie. Bo jest to szmira. I jak człowiek kończy jego książki to wie, że było to słabe. I jakoś mu wstyd. Te wszystkie mroczne artefakty, zagubione biblioteki, stare domu, peleryny i dorożki. Mhhhrok. A z drugiej strony jest to sprawnie i dobrze napisane. I trzyma w napięciu. Nie można się oderwać. Wydaje mi się, że w jakiś sposób Zafon puszcza oko do czytelnika i sam czerpie garściami czerpie gatunku romansu gotyckiego. Bierze te wszystkie kiczowate dekoracje od których robi się mdło i robi coś od czego nie można się oderwać. Mimo wszystko, czacun.


A teraz lecę się pakować. Flamberg a zaraz potem Jawornik z Natti i Olgusią i Młodymi.

2 komentarze:

Agnieszka pisze...

O nie, nie caly Zafon to szmira:) Cien Wiatru jest piekny. O milosci do ksiazek. Szmira to jest Coelho:)
A ja wlasnie skonczylam czytac "Cmentarz w Pradze" Eco, i mam bardzo dziwne wrazenia. Poza tym, ze literacki majstersztyk.

Miętówka pisze...

W kwestii Zafona to mam mieszane uczucia bardzo. I jakoś trudno mi brać go na poważnie (zwłaszcza taką 'Marinę', bo "Cień wiatru' już bardziej).
A ja piszę, bo dopiero teraz obejrzałam tego Don Giovanniego (również nie w całości niestety). To jest zły i mega-niszczący spektakl, ale przypomina mi, za co kocham tę operę. A na takie "La ci darem..." też bym się złapała, bez dwóch zdań.

Prześlij komentarz