A że oglądam Housa najczęściej coś robiąc - a więc bez napisów a w polskiej wersji językowej, to słucha go też Natala. Co efekty ma różne.
- Mamusiu...moja owieczka jest chyba chora...
- Tak? A co jej jest? Przejadła się?
- Nie ma arytmię i zator w tętnicy.
Poza tym Natalis zdecydował, że jednak chce się uczyć grać na instrumencie. I wbrew mojej delikatnej sugestii że akordeon jest bardzo fajny, wybrała skrzypce. Bójcie się sąsiedzi.
Czytamy teraz z Natalisem Kate Dicamillo Dzielny Despero. Cudowna książka. Jedna z lepszych dla dzieci jakie czytałam. I pozwolę sobie przepisać jeden cytat; „Są takie serca, czytelniku, które po złamaniu nigdy nie goją się jak należy. A jeśli się goją, zrastają się nierówno i koślawo, jakby zeszyte ręką niedbałego rzemieślnika. Taki był właśnie los Chiaroscuro. Złamano mu serce. Podnosząc łyżkę, wkładając ją sobie na głowę i mówiąc o zemście, w jakiś sposób starł się poskładać swoje serce w całość. Ale, niestety, poskładał je krzywo.”
Pewnie za jakiś czas będę ją czytała po raz drugi. Bo obywatel M. skończył wczoraj pół roku.
2 komentarze:
Zaaawsze chciałam grać na skrzypcach. Ale do tego potrzeba naprawdę dużo samozaparcia i cierpliwości, bo żeby coś zagrać ładnie trzeba się nameczyć dużo.
No chyba że się średnio ambicjonalnie i umuzykalniająco podchodzi do przedsięwzięcia, wtedy jest całkiem fajna zabawa z tym.
Gra o Kuwetę... no tak. :D
Stanowczo podchodzimy do tego umuzykalniając średnio ambicjonalnie. Dla przyjemności - tak jak rysownie dla mamy. A jak się wciągnie to dobrze. Jak nie to jest wiele innych fajnych rzeczy na świecie.
Prześlij komentarz