Na porodówkę mnie nie położą, bo pozarażam cały oddział. Pod nóż nie wezmą, bo z tym kaszlem to im w tym znieczuleniu miejscowym jelita wykaszlę na operacji. A poza tym istnieje ryzyko zakażenia. Powinni mnie najpierw wyleczyć, zrobić antybiogram, ale raz, ze wód mało i nie można czekać, dwa, ze młody może się sam zacząć pchać na świat nawet teraz. I lipa.
Dali zestaw antybiotykowy dość mocny i czekają do środy ( w nadziej, że się młody jeszcze dwie noce nie urodzi a ja w środę nie pozarażam całego oddziału). W Czwartek rano idę pod nóż. Święta w szpitalu. Cóż, przynajmniej sprzątanie mnie ominie. Miałam kryzys w niedzielę wieczorem, ale teraz już jestem w dobrym humorze. Monetami czarnym, ale co tam. A teraz kompletuje mp3 do szpitala. I w ramach optymistycznych i energetycznych nastrojów biorę też to (-; Jeszcze by tego brakowało, żeby głupia igła w kręgosłup i cewnik zestresowały wombata. Aż tak się jeszcze nie zestarzałam. Po prostu; kiedy zaczynam się stresować, olewam to i idę dalej.
A i proszę o trzymanie kciuków. W czwartek najbardziej (-;
A na mp3 to i ogólnie cała Led Zepplin IV
a poza tym sprawdzam czy umiem obsługiwać nowy aparat (-;
4 komentarze:
Krótko - będzie dobrze! :D
Trzymajcie się Wombatki! Będzie dobrze! Czekamy na Wąbaciątko :)
Obiecuję zawodzić w chórze kościelnym na Wielki Czartek specjalnie dla Was ;). Chociaż może lepiej, że tego nie usłyszycie.
Ślę dużo dobrych zaklęć, dużo modlitw! Wszystko będzie dobrze. Czekam na wieści o małym M.:)
Ściskam, Ham Stee
Prześlij komentarz