poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Miałam wizję

Notka dedykowana Ani K, która przechadza się po obłokach sławy.

Miałam wizję. Dantejską rzec by można.

Jest takie piekło, dla słabych autorów. Siedzą tam niedoszli pisarze przy stolikach, wgapiają się w monitory i wyłapują literówki i powtórzenia. Wokół przechodzą diabły recenzenci i mają uwagi. Mamią, że jeżeli uda się poprawić to a to, to wypuszczą do nieba gdzie utalentowani psiarze przechadzają się wśród obłoków w nimbie chwały. Ale wiadomo, że zawsze będzie coś co jeszcze trzeba poprawić. Tak się teraz czuję. I choćbym miała uświrknąć tekst ma iść do wydawnictw do 8 maja. Chcę się już za pisanie czegoś owego zabrać.

A z rzeczy przyjemniejszych byłam w weekend na giełdzie minerałów i biżuterii. Z dotacją celową w kieszeni. Kupiłam repliki pozłacane kolczyków z ery przedkolumbijskiej i absolutnie niesamowity naszyjnik z dużej ilości magicznych rzeczy. A wyglądają tak:



2 komentarze:

Vika pisze...

A może zatrudnić po przyjacielsku edytora?

labruja pisze...

A zatrudnię. Jest już nawet ochotniczka. Jednak dla takiego wolontariusza zwala się coś z czym sama sobie nie poradziłam/nie widziałam, a nie bagienko jak jest, bo mi się nie chce. Z takim nastawianiem nie tylko nikt by mi już nie korygował, ale nawet do herbaciarni nie zabrał na pogaduchy.

Prześlij komentarz