środa, 4 kwietnia 2007

Dzięki uprzejmości obywatelki Hes w ostatni weekend wybrałam się do Karkowa na Misterium Pasyjnym w wykonaniu seminarzystów od Salezjan. Jestem pod ogromnym wrażeniem gry aktorskiej i uważam ze jak na przyszłych księży to są stanowczo za przystojni (-;
Ale ja dziś nie o tym; w czasie wyjazdu zdarzyła mi się sytuacja nad którą nie wiem czy się śmiać czy płakać. Mianowicie przed Krakowem byliśmy w Licheniu i tak sobie pomyślałam ze ot stoi wolny konfesjonał – to Se pójdę do spowiedzi. Trza kilka rzeczy uregulować z Górą.
Idę. Klękam. Mówię. A tu – stop. Pytanie.
- panienka, mężatka?
- mężatka – dopowiadam speszona
- ślub kościelny?
- jest…
- dzieciątko?
- jest….
- chrzczone…
- tak, ale…
- kontynuować
Lekko zbita z tropu konturuje z długą listą tego co uważam, ze miałam w życiu robione nie tak. I tak doszłam do postu. Mówię, że jestem wege i mięska wcale nie jem, ale postów czasem nie zachowywałam, bo mogłam sobie odmawiać np słodyczy a tego nie robiłam. I tu konsternacja.
- To znaczy jadła mięso?
- nie jadłam, bo nigdy nie jem, ale…
- to post zachowała?
- no nie zachowała, bo mogła sobie czekolady odmówić…
- czyli jednak było mięso?
- nie było, ale…
- to znaczy post zachowany, kontynuować…

Nie powiem. Zdziwiłam się. Ale ci ja będę się rzucać. To pośrednik jest, a Góra i tak wiedziała o co mi biegało. Choć ręce opadają czasami.

Na fali przygotowań do Wielkiej Nocy jeszcze dwie sprawy. Po pierwsze to miałam okazję doświadczyć prawdziwie chrześcijańskiego miłosierdzia. Zimno w tym Krakowie było jak w psiarni i wiało. A ja dostałam ciepłego polara. Jasne milej dawać jak brać, ale jak się dostało kiedy się bardzo potrzebowało i może ktoś inny marzł, to dobrze wiedzieć, ze tacy ludzie są. Dziękuję – może nie jestem chora przez ciebie.

A druga sprawa to polecam fajne rekolekcje na http://www.beczka.krakow.dominikanie.pl/ w Audio do zciągnięcia. Warto.

To co? Dobrego przygotowania do Zmartwychwstania życzę. I udanych wypieków takoż.

0 komentarze:

Prześlij komentarz