Końcówka roku byłą jak z koszmaru. Dokładnie jeden dzień – 30 grudnia – kiedy to spadły na mnie jeden po drugim nieszczęśliwe wypadki. Najpierw umówiłam się z Natti do kina, ale nie do końca – bo ja czekałam na potwierdzenie, a Natti miała zadzwonić jak nie będzie mogła iść – i tak za minutę seans się dowiedziałam, że do kina nie idę. Było mi smutno. I głupio wobec Natti. Potem zaświtała nadzieja, że może jednak we wtorek się wybiorę choć by sama na Kopię Mistrza, ale zadzwonił tata i powiedział że wtedy nie ma czasu. Dwa zero.
Potem pojechaliśmy do Ikei po krzesło dla mnie, bo się stare rozwaliło. Nie było tego co chciałam, a to co było to koszmarnie drogie. Kupiliśmy w zamian poduszkę na krzesło w kuchni. Niby wygodna, ale się obeszłam smakiem nowego zakupu. Trzy zero.
Po drodze wpadłam do wypożyczali dvd i mało się z kocurem nie pożarłam na amen o wybór filmu. Się pogodziliśmy, ale jakoś tak było...Cztery zero.
Wróciłam do domu i stwierdziłam, że ukradziono mi komórkę. Nowiutką, miesiąc ja miałam. W dodatku na abonament. Oczywiście od razu zablokowałam, ale i tak szkoda. Zwłaszcza, ze nowej nie ma za co kupić. Pięć zero.
A na koniec zajrzałam na forum i zobaczyłam jak się sprawy mają. Normalnie bym się tylko uśmiechnęła, ale w moim stanie ducha spłynęłam pod dywan. Sześć zero. Nokaut.
Anisko potem leżało i myślało. Jakie to życie paskudne. Aż sobie spojrzało na Kocura, małego Natlisa, samą siebie w lustrze i pomyślało sobie, że jest bardzo szczęśliwym Aniskiem. I niezależnie od wszystkiego, to życie mogło dokopać o wiele bardziej, a tak, mimo, że trochę jestem zmechacona, mam to co najważniejsze. I że w sumie jest mi dobrze. Bardzo bardzo dobrze. I pomimo wszystkich nieszczęść poczułam się tamtego dnia absolutnie szczęśliwa.
A na sam koniec dnia obejrzeliśmy V jak Vendetta. I do teraz nie mogę się otrząsnąć. Ja cholera uwielbiam mrocznych, cierpiących, inteligentnych i złych sukinsynów w maskach. A przy lubiących Dumasa i słuchających muzyki klasycznej to już odlatuję. Fetysz jakiś czy co? Film serdecznie wszystkim polecam. A jak jakieś niewiasty będą miały po nim nastrój erotycznej egzaltacji to tu jest odtrutka; http://www.youtube.com/watch?v=V9rzMaAucI4
wtorek, 2 stycznia 2007
Etykiety:
Codzienności wombacie,
Filmy,
Jest źle
0 komentarze:
Prześlij komentarz